Region Morza Czarnego od lat jest strategicznym węzłem transportu zbóż – Ukraina i Rosja odpowiadają za około jedną trzecią światowego eksportu pszenicy. Zakłócenia w ich funkcjonowaniu natychmiast przekładają się na wzrost cen, ostrzegał Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynków surowcowych w Saxo Banku.

Kpler prognozuje, że rosyjski eksport pszenicy we wrześniu spadnie do około 1 mln ton, w porównaniu z 5 mln ton w analogicznym miesiącu 2025 r., natomiast Ukraina wyśle podobną ilość – około 1 mln ton, czyli połowę wolumenu z września ubiegłego roku.

Skutki spadku dostaw odczuwają najpierw kraje azjatyckie. Indonezja, drugi co do wielkości importer pszenicy, w tym miesiącu otrzymała z regionu Morza Czarnego zaledwie ok. 60 tys. ton, podczas gdy we wrześniu 2023 r. było to pół miliona ton. Przedstawiciel indonezyjskiego importera podkreślił, że koszt zakupu pszenicy z Australii jest o 20‑25 % wyższy niż dotychczasowe kontrakty z Morzem Czarnym, co utrudnia przeniesienie pełnych kosztów na odbiorców mąki.

Egipt, największy na świecie importer pszenicy, również odczuwa spadek dostaw – w pierwszej połowie września import spadł do 143,8 tys. ton z 876,1 tys. ton rok wcześniej, kiedy większość przybywała z Rosji i Ukrainy.

Wzrost napięć na Morzu Czarnym przyczynił się do zwiększenia ryzyka dla żeglugi handlowej. Od 2022 r. Rosja atakuje ukraińskie porty i statki, a w lecie 2023 r. doszło do eskalacji działań, w wyniku których w lipcu zginęło więcej członków załogi niż w całej dotychczasowej wojnie, jak podkreślił portal Politico.

Eksperci Reutersa ostrzegają, że w krótkiej perspektywie niedobory zbóż najbardziej dotkną Azję, gdzie alternatywne źródła są ograniczone, a koszty transportu i zakupu rosną.