Choć chryzantemy od lat pozostają symbolem pamięci i szacunku na polskich cmentarzach, w bieżącym roku obserwuje się wyraźny wzrost popularności hortensji, które coraz częściej pojawiają się w kompozycjach na groby.
Hortensje, uprawiane w przydomowych ogrodach i na działkach, oferują duże, kuliste kwiatostany, które samodzielnie wypełniają bukiet, co ogranicza potrzebę dodatkowych dodatków i przyciąga osoby przygotowujące dekoracje we własnym zakresie.
Naturalny okres kwitnienia hortensji kończy się na początku jesieni, dlatego aby kwiaty przetrwały do 1 listopada, trzeba je odpowiednio wysuszyć – proces od ścięcia pędów po gotowy bukiet trwa około trzech tygodni.
Według poradnika "Super Express", suszenie rozpoczyna się od ścięcia łodyg o długości ok. 40 cm, przy użyciu ostrego, zdezynfekowanego sekatora, a następnie rozwiesza się je w cieniu, w przewiewnym pomieszczeniu, unikając zbyt gęstych pęczków i pełnego nasłonecznienia.
Dodatkowo zaleca się zanurzenie końcówek pędów w roztworze gliceryny i wody (1:2) na kilka dni przed suszeniem, co zwiększa elastyczność płatków; gotowe bukiety można zabezpieczyć lakierem do włosów, tworząc cienką warstwę ochronną.
Tradycja dekorowania grobów sięga czasów starożytnych Słowian, którzy wierzono, że dusze zmarłych odwiedzają dawne domy, a kwiaty i zioła ozdabiały chaty. Współczesny zwyczaj, podobny do dzisiejszego, dotarł do Polski pod koniec XIX wieku z sąsiednich krajów.
Obok hortensji w rosnącej liczbie pojawiają się również róże, dalie, wrzosy i wrzośce, a florystyczne trendy odchodzą od dużych, wielobarwnych wiązanek w stronę stonowanych, naturalnych zestawień z mchem, suszonymi trawami, szyszkami i gałązkami eukaliptusa.